28-01-2012
Rafael Maria León OCD, koordynator GOT
List do św. Teresy od Jezusa o mojej modlitwie

Kochana Matko Tereso, niespokojna i wędrująca Fundatorko kościołów, Matko Ludzi Duchowych i Mistrzyni Modlitwy, Rozmiłowana w Chrystusie i pielgrzymująca na Drodze Doskonałości!

Czytając to, co napisałaś, zrozumiałem, że Ty i inni święci stajecie się dla nas nie tyle przykładem do naśladowania, co zaproszeniem do przeżycia osobistego doświadczenia Boga. Dzięki Tobie Tereso, zrozumiałem coś istotnego, co Pan wypowiedział do mnie w formie przeświadczenia, że nie jestem pusty, ale zamieszkały przez Boga. Powiedziałaś mi, że On jest nieskończonym Miłosierdziem, które nie może się wyczerpać i nie ustaje w dawaniu (por. Ż 19,15) i rozbudziłaś we mnie pragnienie czystości, która nie ustaje w przyjmowaniu.

Dowiedziałem się od Ciebie, że Bóg jest Przyjacielem, a modlitwa jest spotkaniem przyjaźni, wielokrotnym przebywaniem sam na sam z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje. U Twego boku, Matko Tereso, jasno zrozumiałem, że nie zdołam należycie okazać wdzięczności. Dzięki za pobudzające i przekonywujące słowo i za to, że rozmiłowałem się w świętym Człowieczeństwie Syna Panny Najświętszej.

W odniesieniu do mojej osobistej modlitwy, wiem z doświadczenia, że Pan nie da się prześcignąć w hojności. Zdaję sobie sprawę, że Bóg „przyjmuje to, co Mu damy” (D 29,12) i, gdy dajemy mu mało, bierze mało. Dostając od nas dużo, bierze dużo, ale też nie da nam wszystkiego, póki my nie oddamy Mu wszystkiego (por. D 29,12). Bóg szanuje naszą wolność. Wiem, że modlitwa jest stylem życia, sposobem bycia, ponieważ „byłaby to rzecz smutna, gdybyśmy nie mogli się modlić inaczej, tylko schowani w kącie” (F 5,16), ponieważ kto „prawdziwie miłuje, ten wszędzie i na każdym miejscu miłuje i pamięta na umiłowanego” (F 5,16). Wiem, że kochać Boga, to patrzeć na Tego, który patrzy na nas, a modlić się to przyjmować to, co Bóg od zawsze chce nam dać.

Ta ostatnia myśl szczególnie mnie zachwyca, ponieważ pokazuje mi to, co codziennie odbywa się podczas modlitwy. W mojej relacji do Boga jestem taki, jaki jestem. Ja i Bóg podczas tego spotkania jesteśmy partnerami. Bóg to doskonały Ojciec, Miłość miłosierna, Dawca wszelkiego dobra, który poszukuje sposobności, aby kogoś obdarować. To wyrozumiały Ojciec, bez ograniczeń rozdający swoje dobra w Chrystusie. Ja natomiast jestem biedakiem, który nie może żyć bez otrzymywania tego wszystkiego (absolutnie wszystkiego) od mojego Boga. Jestem biedakiem, który przed Bogiem pragnie pozostać biednym, nie zniechęcającym się przyjmowaniem, proszącym, aby Bóg znajdował w nim tego, komu może dawać, który pozwoli Mu być Bogiem.

Wiem z doświadczenia, że modlitwa jest związana z miłością. Kochający pozostaje z Bogiem i nie spodziewa się niczego innego, jak tylko nieustannego trwania razem z Nim. Pan jest ze mną i cieszy się, że ja chcę pozostawać z Nim. Niekiedy podczas tego cudownego tracenia czasu ,zjawiają się liczne pokusy, które pod pretekstem zajęcia się innymi obowiązkami, każą pozostawić modlitwę. Wiele razy potrafi mnie dopaść niepokój i nerwowość, które choć pochodzą z różnych źródeł, jednak przynoszą jedną wspólną szkodę. Tą szkodą jest szkodzenie owej lepszej cząstce, której Pan udziela wtedy, kiedy pragnę pozostawać z Nim w łączności. Wówczas powracam jeszcze raz do Matki Teresy. Proszę ją, aby wyprosiła mi u Pana niezachwiane postanowienie trwania na modlitwie. Niech się wtedy dzieje, co chce. Ja nie spocznę dopóki nie ugaszę w sobie pragnienia Boga, wydobywającego się z głębi mojej duszy. Mogę je uciszyć i obficie zaspokoić jedynie w Żywym Źródle.

18-07-2011
"Teresa. Duchowy i psychologiczny portret Teresy od Jezusa"
"Za tępą się nie uważam, piękno dla oka już jest, świętą zaś chciałabym być".
18-07-2011
Nowe pieśni do tekstów terezjańskich
Karmelitanki Bose z Islandii dzielą się swoją twórczością muzyczną zainspirowaną słowami św. Teresy od Jezusa.