Piszę do Niezłomnych Przyjaciół Boga, którzy, tak jak ja, znaleźli
w Teresie jasne światło, które prowadzi po drogach życia zewnętrznego i wewnętrznego na spotkanie z kochającym Bogiem.
W dzieciństwie rodzice, dziadkowie, mistrzowie itd., nauczyli
mnie kochać i modlić się. Wzrastałam w cieniu Ojca, setki razy gubiąc drogę i odnajdując ją na nowo. W pewnym momencie zostałam zaproszona do
modlenia się w grupie „Hacerse espaldas”. Tam, jako Mistrzynię modlitwy odkryłam Teresę od Jezusa. Grupę tworzyli synowie i córki Karmelu
Terezjańskiego. Modlili się i uczyli modlitwy. Towarzyszyli mi podczas przygody kroczenia drogą życia wewnętrznego. Dowiedziałam się, czym jest
„poufne i przyjacielskie z Bogiem obcowanie [...] z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje” oraz jak dojść do Niego „pozostając wiele razy sam na sam z
Tym, o którym wiemy, że nas miłuje” (Ż 8,5).
Obecnie kontynuuję tę praktykę. Ta pasjonująca droga zawiera
w sobie to, co stanowi moje życie rodzinne, zawodowe, eklezjalne itd., ponieważ jeżeli dobrze zrozumiałam Teresę, życie prowadzi do modlitwy, a
modlitwa do życia. Między licznymi garnkami (por. F 5,8), którymi posługuję się w życiu, Bóg jest obecny, chociaż nie zawsze Go rozpoznaję.
Zawsze uważałam, że mam takie usposobienie, że nie stanę się
tak święta, jak Teresa, ale za to stawałam się jej podobną w pielgrzymowaniu. Wychodziłam naprzeciw braciom i siostrom, których Bóg stawiał
na drodze mojego życia. Odbywało się to nieustannie. Spotykając ich poszerzałam swoje horyzonty. Odkrywałam skarby, jakie Bóg złożył w każdej
osobie, z którą dzieliłam życie. Zgodnie z tą dynamiką nauczyłam się wydobywać i wykorzystywać zdolności i dary, którymi Bóg mnie obdarzył.
Podczas czytania pism Teresy moją uwagę przykuwa jej
stosunek do sióstr i innych osób. W ten czy inny sposób, spotykała je na drodze swojego życia. Zawsze była gotowa wyjść do drugiego człowieka ze
słowem pochwały lub błogosławieństwa, przepraszając jeżeli obraziła, zapominając o sobie i zawsze pamiętając o drugim w modlitwie.
Podziwiam nie tylko to, co Teresa nam pozostawiła, ale również
ją samą, jako kobietę odważną, walczącą, pełna kultury, pracowitą, otwartą, umiejącą wysłuchać, trafnie ukazującą, jak żyć, uważną na potrzeby
innych. Przy tym wiedzącą czego chce od życia i odznaczającą się wyjątkowym poczuciem humoru.
Chciałabym dalej uczyć się od Niej chodzenia drogami życia
wewnętrznego. Tak jak Ona, bez strachu i przesądów, pozwolić, by Bóg był centrum mojego życia. Nic nie stoi na przeszkodzie, by spróbować!
Dzięki Tereso! Dzięki za wszystko braciom i siostrom, którzy
biorą sobie Ciebie za przewodniczkę i światło na życiowych drogach, gdzie ty ukazujesz nam znaki i dajesz wskazówki do życia w przyjaźni z Bogiem i
braćmi. Razem z Tobą powtarzamy: „Pójdziemy razem, Panie” (D 26,6).
Wszystkiego dobrego na jubileuszowej drodze. |